Acta

26
sty
26 stycznia 2012
acta

ACTA – ostatnimi czasy wszelkie zło świata, protesty, ataki hakerskie, etc. Przeciwnicy głoszą teorie o cenzurze i końcu internetu, co oczywiście jest bzdurą. Z drugiej strony niejasne tłumaczenia zwolenników. Takiego bałaganu moje oczy dawno nie widziały.

Przeciwnicy, grupy hakerskie popełniły karygodny błąd atakując strony rządowe, dzięki temu dali jeszcze większą determinację do wprowadzenia ACTA, zastraszenie to zły wybór, żaden rząd nie ugnie się przed takimi atakami nawet jeśli byłyby robione w dobrej wierze, po prostu wstyd by był na cały świat, w skrócie „musztarda po obiedzie”. Trzeba było podejść jak cywilizowani ludzie i zacząć rozmowy.

Zwolennicy też popełnili błędy, nie ma jasnego wytłumaczenia o co w tym wszystkim chodzi.

Dla mnie ACTA to kolejne puste słowo którego się nie boję i mało mnie to interesuje. Nie staję ani przeciw ani za. Myślę że każdy kto ma rzeczy legalne myśli tak samo…

ps. znalazłem ciekawą historię o „zhakowaniu” strony która była już zhakowana :) polecam

Sześć lat temu, kiedy zmieniałem hosting, pierwsze pliki, które wrzuciłem na nowy serwer tworzyły stronę pod tytułem „VaGla.pl Prawo i Internet H4cked”. Od 6 lat wisi sobie bezpośrednio pod domeną vagla.pl. Od czasu do czasu ktoś mnie pyta czy wiem, że mój serwis został zhakowany. Uprzejmie odpowiadam, że owszem, że wiem, że sam go zhakowałem. Przekazuję również link do tekstu, w którym jest wyjaśnienie, a który linkowany jest też ze „zhakowanej” przeze mnie strony. Otóż wczoraj i dzisiaj odbywała się kolejna fiesta Anonymous. Ponieważ podzieliłem się obserwacją, że dwa dni temu niektóre strony rządowe po prostu padły z wyczerpania, a nie pod naporem DDoS, a mój komentarz znalazł się w głównych polskich mediach, to rozpoczęła się dyskusja, czy przez przypadek nie należałoby również wziąć na cel mojego serwisu. Ale łzy z policzków musiałem ocierać dopiero wówczas, gdy w ramach bojowych komunikatów Anonymousów na Twitterze przeczytałem: „vagla.pl has been hacked!” a potem jeszcze, oczywiście, że „tango down”. Anonymousi zaczęli się chwalić zhakowaniem (zhakowanej przeze mnie sześć lat wcześniej) mojej własnej strony. Do chóru „rzetelnych” relacjonujących zajścia w Sieci przyłączyły się główne media. Dowiedziałem się z nich, że Anonymous zhakowali mnie za karę! Tymczasem wychodzi na to, że to ja zhakowałem Anonymous oraz „dziennikarzy”. Nie przypuszczałem, że ktoś zorganizuje z okazji 15-tych urodzin serwisu VaGla.pl taką imprezę!

Zapisano w: Ogólne